Tadeusz Sygietyński

Tadeusz Sygietyński urodził się 24 września 1896 r. w Warszawie. "Wychowałem się - napisał w życiorysie - w otoczeniu najznakomitszych literatów, malarzy, muzyków i uczonych owych czasów. Naukowo dom był nasycony pozytywizmem, z wybitnym nastawieniem na etnografię, folklor i humanistykę".

Od dziecka przejawiał wybitne zdolności muzyczne. Komponować zaczął mając 11 lat. Uczył się w szkole muzycznej we Lwowie, gdzie przeniosła się jego rodzina. Trudna sytuacja materialna zmusiła go do podjęcia pracy. I tak jako czternastolatek był już korepetytorem chórów w Konserwatorium i Operze Lwowskiej.

W 1911 roku wrócił do Warszawy, gdzie uczęszczając do Instytutu Muzycznego, pobierał nauki u najwybitniejszych pedagogów: Henryka Melcera, Zygmunta Noskowskiego. Studia kontynuował w Lipsku i Wiedniu u samych znakomitości: Maxa Regera, Hugona Riemanna i Arnolda Schönberga.

W 1913 roku po raz pierwszy został wykonany publicznie utwór Sygietyńskiego "Kantata na setną rocznicę śmierci Księcia Józefa Poniatowskiego".

W latach dwudziestych dyrygował zespołami operowymi w Gratzu, Zagrzebiu i Lublanie. W tym czasie zorganizował również filharmonię w Dubrowniku, która działa do dziś.

Po powrocie do Warszawy (1926) przez długie lata współpracował z Polskim Radiem (jako reżyser muzyczny i autor popularnych słuchowisk), teatrami rewiowymi (jako dyrygent i kompozytor) takimi, jak: Wesoły Wieczór, Teatr Rozmaitości, Qui Pro Quo, Teatr Letni, Ali-Baba. Był też dyrygentem teatralnym we Lwowie, Krakowie, Łodzi i Warszawie.

W czasie II wojny światowej komponował i akompaniował Mirze Zimińskiej-Sygietyńskiej podczas jej koncertów. Wówczas też zrodził się pomysł założenia zespołu ludowego, który, jak się okazało, stał się twórczym i artystycznym spełnieniem..

,, Kiedy więc Tadeusz podczas powstania powiedział:,, Daj mi słowo…” odpowiedziałam:,, No dobrze, jeśli przeżyjemy, to pojedziemy na wieś i trochę ci pomogę! Ale najpierw przeżyjemy”.( Mira Zimińska- Sygietyńska,, Nie żyłam samotnie” WAiF, Warszawa 1985, str.211).

Nieprzerwanie przygotowywał się do tego projektu, gromadząc i opracowując pieśni i przyśpiewki ludowe, zbierając informacje o utalentowanej młodzieży.

Był wybitnym kompozytorem i aranżerem, wspaniałym pedagogiem i autorytetem, lecz przede wszystkim wielkim człowiekiem, pełnym ciepła, skromności i wrażliwości. Skomponował piosenki ludowe, 20 tańców ludowych (najbardziej znane to: "Trzy tańce polskie na orkiestrę" i "Oberek na orkiestrę"), 28 piosenek estradowych, operę-balet "Karczma na rozdrożu", "Szkice mazowieckie" i koncert fortepianowy "Capriccio".

Zmarł 19 maja 1955 roku w Warszawie.

,, Nadchodziła  godzina, w której zwykle rozpoczynały się w Karolinie  zajęcia.

Tego dnia nie zabrzmiała ani jedna piosenka, ani jedna melodia. Nie wykonano ani jednego tanecznego pas.

Na korytarzu panowała straszna cisza.

Nie rozległ się głos:

- Dzieci na zajęcia!

Ten głos nie odezwie się już nigdy…

Zmarł Tadeusz Sygietyński”.

(Tadeusz Kruk i Alojzy Sroga ,,Mazowsze tańczy i śpiewa” Iskry, Warszawa, 1960r.)

"Wiemy - rzecz prosta - w jakim stopniu twórczość ludowa inspirowała Chopina. Ale Tadeusz Sygietyński odkrył dla nas piękno prawdziwej ludowej pieśni, pokazał jej niezwykłe bogactwo artystyczne, stworzył z "Mazowsza" instrument, na którym wydobył z tej pieśni ton dotychczas nieznany, a dla zwykłych słuchaczy - niespodziewany. Serce i ucho Mickiewicza zdołało dosłyszeć, że żadne żady nie grają tak pięknie jak polskie. Serce i ucho Sygietyńskiego wydobyło z pieśni gminnej ukryte w niej skarby muzycznego ludowego geniuszu. W jego mistrzowskich rękach ten diament po oszlifowaniu nabrał olśniewającego blasku." - Jan Brzechwa

"Nazwisko Tadeusza Sygietyńskiego, najściślej związane z "Mazowszem", stało się symbolem tego zespołu. Jego pieśni śpiewają ludzie na kilku kontynentach. Milionom słuchaczy otworzyły one serca na piękno polskiego folkloru, nauczyły go kochać, rozumieć i cenić." - Andrzej Wróblewski

 "Kiedy "Mazowsze" wyjeżdżało za granicę, najwięksi mistrzowie świata, najwybitniejsi krytycy zdumiewali się wspaniałą robotą muzyczną Tadeusza Sygietyńskiego. Podczas ostatniego pobytu w Paryżu, Artur Rubinstein przychodził kilkakrotnie na przedstawienia "Mazowsza" i mówił o wielkim dziele artystycznym, jakie stworzył Tadeusz Sygietyński." - Karolina Beylin,

"Mazowsze" - Sygietyński. Te dwa słowa wystarczą, aby wypełniały się największe sale i amfiteatry pod gołym niebem. Setki i tysiące słuchaczy przyjmowały radosne lub smętne, rozhasane lub pełne zadumy utwory, w których geniusz naszego ludu i wielki talent kompozytora podały sobie zgodnie ręce i dały wspaniały efekt artystyczny." - Jerzy Kuryluk,

"Był uosobieniem zapalczywej, gorączkowej młodości. Wiecznie czynny, nigdy nie spoczywający, rozsadzony twórczym niepokojem.(...)" - Jerzy Ficowski,

"A jakiż to był przy tym skromny i uroczy człowiek, ten z lekka pochylony, szczupły, nerwowy artysta. Miał na wszystkie sprawy swój własny, wyrobiony sąd i umiał go bronić. Nie zadowalał się tym, co już osiągnął, lecz dążył wciąż do czegoś nowego, szukał, próbował." - Roman Szydłowski, 

 

Więcej

do góry